Scroll to top

Obóz łuczniczy, który organizowaliśmy w pierwszy tydzień zimowych ferii w województwie dolnośląskim przeszedł do historii. Napakowany jak kabanos program, wyjątkowy gość oraz niezwykła atmosfera sprawiły, że każdy wrócił ze Świebodzic pozytywnie zmęczony i z wnioskami na kolejne miesiące łuczniczych treningów.

Obóz w ramach przygotowań

Tegoroczny zimowy obóz zorganizowaliśmy w OSiR Świebodzice. Świetna baza treningowo-noclegowa dała nam wszystko, czego potrzebowaliśmy. Setki, a nawet tysiące oddanych strzał, zajęcia na siłowni i sali fitness, wykłady, basen, wycieczka w góry, gry i zabawy towarzyskie oraz sprawdzenie się w symulacji run-archery sprawiły, że każdy wyniósł coś dla siebie z obozu.

Niezwykle cieszy nas fakt, że w zajęciach wzięła udział Milena Olszewska – medalistka Igrzysk Paraolimpijskich, mistrzyni świata oraz Europy. Z drugiej strony w treningach wzięły udział osoby, które z łukiem miały kontakt przez kilka tygodni. Taka rozbieżność doświadczeń niespodziewanie okazała się ogromnym pozytywem. Bardziej doświadczeni przypomnieli sobie o swojej pasji, skąd się wzięła i dlaczego chcieli to robić. Nowicjusze z drugiej strony mieli wzorce do naśladowania.

Obóz pokazał, że na naszych zajęciach świetnie będzie czuł się każdy, dlatego już teraz zachęcamy do zarezerwowania terminu i zgłoszenia się na nasz letni obóz, który odbędzie się w Głuchołazach w dniach 24 czerwca — 8 lipca.

Mówią po obozie

Milena Olszewska: – Chciałam dobrze przepracować okres przygotowawczy przed wymagającym sezonem i udział w obozie był tego najlepszym dopełnieniem. Urozmaicone treningi, inspirujące rozmowy, wychodzenie poza strefę komfortu oraz czujne i świeże spojrzenie Kaspra Helbina pozwoliły zrobić przedsezonowe porządki w strzelaniu. Udział w obozie pokazał mi, jak wiele jeszcze mam możliwości na rozwijanie swoich umiejętności i jak wiele jest narzędzi, które mogą mi w tym pomóc. Wróciłam do domu ubogacona. A jeśli dodać do tego cudnych uczestników, którzy stworzyli świetną atmosferę, to pozostaje mi tylko zachęcić do udziału w kolejnych edycjach.

Aleksandra Szczerbuk: – Obóz był świetną okazją do poprawienia techniki w strzelaniu, ale też do poznania nowych osób i spędzenia czasu z rówieśnikami z klubu. W dużym skrócie; najlepszy obóz w ostatnim czasie – pod względem treningowym, jak i atmosfery.

Michał Minor: – Był to najlepszy obóz na jakim byłem. Poznałem nowych, wartościowych ludzi, którzy byli w stanie udzielić swojego wsparcia przy każdej okazji. Trenerzy, jeden i drugi, również mieli bardzo dobre relacje z uczestnikami wyjazdu. Poczułem się jakbyśmy tworzyli rodzinę. Podczas obozu czułem się bezpieczny.

Krzysztof Żybura: – Po każdym obozie łuczniczym mam uczucie, że to właśnie ten był najlepszym. Nie tylko okazja na znaczące polepszenie techniki, ale również niesamowita atmosfera sprawiają, że za każdym razem nie mogę doczekać się następnego obozu.

Amelia Szczerbuk: – Obóz był jednym z lepszych wyjazdów na jakich byłam. Panowała swobodna i przyjacielska atmosfera. Czas spędzony na obozie pozwolił mi przypomnieć sobie co nieco z łucznictwa oraz poznać jego inną odsłonę jaką jest run-archery. Trenerzy jak i rówieśnicy sprawili, że czas spędzony w ten tydzień będę wspominać z uśmiechem na twarzy.

Aleksandra Kosik: – Nie było dla mnie zaskoczeniem, że tegoroczny obóz zimowy przyniósł mi nowe niesamowite doświadczenia. Możliwość trenowania z olimpijką, poznania jej historii oraz przede wszystkim jej samej była niezwykle budująca. To co uwielbiam w obozach UKS Luks to to, że nigdy nie ma czasu na nudę i obozowicze dzięki najróżniejszym wysiłkom fizycznym mają możliwość zacieśniania ze sobą więzi. Właśnie dlatego następny obóz jest przeze mnie wyczekiwany z niecierpliwością.

Dawid Dąbecki: – Obóz był męczący, ale i satysfakcjonujący. Pozwolił mi wrócić do formy w łucznictwie. Jeśli ktoś zapytałby mnie, czy pojechałbym znowu, powiedziałbym ,,tak”.

Łukasz Łuniewski: – Był to mój pierwszy obóz z UKS Luks i od razu w podwójnej roli: łucznika i trenera. Niezwykle cieszy mnie zaufanie jakim obdarzyli mnie wszyscy zawodnicy. Mimo krótkiego stażu łuczniczego staram się cały czas pogłębiać swoją wiedzę i przekazywać ją innym. Świetną sprawą jest również odkrycie nowej zawodniczki do run-archery. Biało-czerwone barwy w tej odmianie łucznictwa rozrastają się, co dobrze wróży przed październikowym Pucharem Europy. Jako zawodnik cieszę się z wykonanej pracy. Dostałem kilka „olśnień”, które zdecydowanie zmieniły moje strzelanie na lepsze. Czas na kontynuowanie pracy i realizację tegorocznych celów.

Kasper Helbin: – Zgrupowania to wyjątkowy czas w sezonie, gdzie w krótkim czasie zawodnicy wykonują olbrzymią pracę. Pomimo zmęczenia i bolesności mięśni wychodzą ze swojej strefy komfortu, wierząc że wykonana praca przyniesie efekty w postaci poprawy wyniku, umiejętności i zdrowia. Miniony obóz był dla mnie wyjątkowym doświadczeniem z wielu powodów. Jednym z nich był udział wybitnej zawodniczki Mileny Olszewskiej, która obdarowała mnie zaufaniem i ze zrozumieniem korzystała ze wskazówek i ćwiczeń podczas treningów oraz zainspirowała innych uczestników obozu swoimi anegdotami z kariery i swoją postawą, za co bardzo jej dziękuję. Dziękuję drugiemu trenerowi Łukaszowi, który mocno się zaangażował w działalność klubu (dzięki niemu możecie czytać te podziękowania 😃 ), zaangażowanie w trening oraz w pomoc innym zawodnikom. Dziękuję, Justynie, mojej żonie, która pomaga mi realizować moją pasję, opiekuje się naszym synem oraz pomaga przy organizacji zgrupowań. Dziękuję zawodnikom za zaangażowanie i niezłomność podczas zajęć i rodzinną atmosferę, którą tworzą.