Scroll to top

UKS Luks, kolejny raz udowodnił, że mimo „młodego wieku” jest w stanie rywalizować z najlepszymi. Z Halowych Mistrzostw Dolnego Śląska zawodnicy przywieźli cztery medale.

UKS Luks kobietami stoi

Najlepiej na zawodach w Legnickim Polu spisał się pierwszy zespół kobiet, który w rywalizacji drużynowej wywalczył srebrny medal. Izabela Piasecka, Marta Sikora i Aleksandra Szczerbuk. Dzięki pobiciu rekordu klubu w kwalifikacjach, do rywalizacji pucharowej przystępowały z trzeciego miejsca. W ćwierćfinale pewnie pokonały zawodniczki z LZS SKS Raszówka 6:0. W półfinale trafiły na lepiej rozstawione po kwalifikacjach łuczniczki UKS 95 Wrocław, ale podobnie jak z zawodniczkami z Raszówki wygrały 6:0. W niezwykle zaciętym finale z najlepszymi po kwalifikacjach reprezentantkami Talentu Wrocław było już 3:3. W decydującym secie o triumfie rywalek zadecydował tylko jeden punkt.

Drugi zespół kobiet w składzie Grażyna Brodowicz, Aleksandra Kosik, Joanna Wójtowicz, awansował do ćwierćfinału z siódmego miejsca. W nim lepsze wynikiem 2:6 okazały się zawodniczki UKS 95 Wrocław, na których rewanż chwilę później wziął pierwszy kobiecy zespół UKS Luks. Ostatecznie druga ekipa została sklasyfikowana na szóstej pozycji.

Mikst i mężczyźni z brązem

Z bardzo dobrej strony spisała się również pierwsza drużyna mężczyzn w składzie: Łukasz Łuniewski, Stanislav Rumelets, Marek Szczepaniak i Krzysztof Żybura. Zespół po kwalifikacjach znajdował się na trzecim miejscu i w ćwierćfinale pokonał, podobnie jak panie, reprezentantów LZS SKS Raszówka. Wynik na tablicy pokazał ostatecznie rezultat 6:2. W półfinale ekipa rezultatem 1:5 musiała uznać wyższość łuczników UKS 95, którzy ostatecznie cieszyli się ze zdobycia mistrzostwa.

Drugi zespół w składzie Jakub Fiałkiewicz, Wiesław Fiałkiewicz, Kamil Ściana i Jan Zatoka po kwalifikacjach był siódmy. W pierwszej rundzie lepsi okazali się późniejsi mistrzowie: UKS 95 i zespół został sklasyfikowany na siódmej pozycji.

Kolejny raz największą niespodziankę sprawił najniżej rozstawiony mikst. Po tym, gdy Aleksandra Szczerbuk i Marek Szczepaniak wywalczyli brąz w zeszłym roku w Nowej Rudzie, teraz takiej samej sztuki dokonali Marta Sikora i Łukasz Łuniewski.

Po kwalifikacjach trzeci mikst UKS Luks był jedenasty. Aleksandra Szczerbuk i Marek Szczepaniak, którzy tym razem byli drugim mikstem sklasyfikowani byli na dziewiątej pozycji. Miejsce wyżej znajdowali się Izabela Piasecka i Krzysztof Żybura. Oznaczało to, że jeden z mikstów na pewno znajdzie się w ćwierćfinale, ponieważ w 1/8 trafił na siebie pierwszy i drugi zespół. „Trójka” trafiła na rozstawionych na szóstym miejscu po kwalifikacjach zawodników UKS 95 Wrocław.

W wewnętrznej rywalizacji lepsi okazali się Aleksandra i Marek, pokonując kolegów wynikiem 5:3. Marta i Łukasz nie przestraszyli się rywali i wynikiem 6:0 przeszli do ćwierćfinału. W 1/4 drugi mikst UKS Luks tracił na zawodników Talentu Wrocław 1, którzy byli najwyżej rozstawieni po kwalifikacjach. Walka pozwoliła urwać tylko jeden punkt setowy i na tej fazie Aleksandra i Marek musieli zakończyć rywalizację. Zwycięski mikst ostatecznie okazał się najlepszy na całych zawodach.

Marta i Łukasz natrafili na trzeci mikst kwalifikacji: drugą drużynę Talentu Wrocław, ale podobnie jak we wcześniejszej fazie pokonali wyżej rozstawionych rywali. Tym razem wynik brzmiał 5:3. W półfinale mikst KS Piast Nowa Ruda, który był drugi po kwalifikacjach postawił poprzeczkę bardzo wysoko. Trzeci mikst UKS Luks przegrał 2:6, ale wywalczył brązowy medal. Drugi mikst znalazł się ostatecznie na ósmym miejscu, a pierwszy na miejscach 9-16.

Historyczny barebow

UKS Luks Wrocław pierwszy raz w historii swoich startów wystawił zawodniczkę w kategorii barebow, która w debiucie wywalczyła brązowy medal!

Daiana Sofia po kwalifikacjach znalazła się na piątej pozycji. W ćwierćfinale trafiła na czwartą zawodniczkę kwalifikacji i pewnie pokonała ją 6:0. W półfinale podjęła rękawicę walki z najlepszą w pierwszej części zawodników, ale musiała pogodzić się z porażką. Brązowy medal jest ogromnym sukcesem, a rywalka ostatecznie została mistrzynią.

W kategorii barebow wystartowało również dwóch mężczyzn: Zbigniew Żybura i Jerzy Bogusz. Pierwszy z nich bojąc rekord klubu w znalazł się na szóstym miejscu po kwalifikacjach. Drugi był jedenasty i nie awansował do fazy pucharowej. Zbigniew w 1/4 finału trafił na trzeciego po kwalifikacjach i musiał uznać jego wyższość. Ostatecznie został sklasyfikowany na ósmej pozycji.

Indywidualne boje UKS Luks w łucznictwie sportowym

Do walki indywidualnej w łucznictwie klasycznym UKS Luks wystawił w tym roku aż czternastu zawodników! Wśród pań cała szóstka w komplecie awansowała do 1/16 finału. Na tej fazie rywalizacji strzelania zakończyły debiutujące w zawodach łuczniczych: Joanna Wójtowicz, która trafiła na dużo lepiej rozstawioną rywalkę. Rywalizację zakończył także Aleksandra Kosik, które z wyżej rozstawioną rywalką walczyła do ostatniego seta i przegrała 4:6. Marta Sikora po zaliczeniu wszystkich strzelań (kwalifikacje, pojedynki zespołowe i w mikście) do momentu rozpoczęcia pojedynków indywidualnych, musiała uznać wyższość rywalki.

Do 1/8 finału pewnie awansowały Aleksandra Szczerbuk i Izabela Piasecka oraz w boju do ostatniego seta Grażyna Brodowicz. Pierwsze dwie zawodniczki trafiły na siebie i lepsza wynikiem 6:2 okazała się Aleksandra Szczerbuk. Grażyna Brodowicz przegrała 0:6 z drugą zawodniczką kwalifikacji, która takim samym wynikiem w ćwierćfinale pokonała Aleksandrę.

Wśród mężczyzn na kwalifikacjach bój zakończył jeden z najmłodszych zawodników UKS Luks: Jakub Fiałkiewicz. Do awansu zabrakło mu pięciu punktów.

Na 1/16 finału rywalizację zakończyli Jan Zatoka, który trafił na najlepszego po kwalifikacjach i późniejszego wicemistrza. Strzelania zakończyli też Marek Szczepaniak, Kamil Ściana i Wiesław Fiałkiewicz. W zespołowym pojedynku drugi rok z rzędu Stanislav Rumelets był lepszy od Łukasza Łuniewskiego. Do 1/8 pewnie awansował Krzysztof Żybura.

Stanislav w 1/8 finału trafił na późniejszego brązowego medalistę i musiał pogodzić się z porażką. Krzysztof Żybura awansował do 1/4, ale tam podobnie jak Stanislav trafił na zawodnika znajdującego się ostatecznie w czołowej trójce. Krzysztof finalnie znalazł się na szóstym miejscu.

Mówią po zawodach

Kasper Helbin: – Kolejne mistrzostwa Dolnego Śląska, kolejne rekordy zarówno życiowe jak i klubu. Wracamy z Legnickiego Pola dumni z siebie, nastawieni na pracę, która przynosi efekty. Tradycją już staje się, że z mistrzostw okręgu wracamy z drużynowymi medalami i dokładamy kilka punktów do rezultatów w kwalifikacjach. Bardzo cieszę się z doświadczeń jakie zbierają zawodnicy i zawodniczki, w tym możliwość strzelań finałowych, które swoją oprawą różnią się od zwykłych strzelań eliminacyjnych. Pomimo niesprzyjających przerw w strzelaniu zawodnicy dobrze poradzili sobie z trudnościami organizacyjnymi. Przed nami kolejne imprezy mistrzowskie na hali, zgrupowanie zimowe i kolejny sezon letni pełen wyzwań. Czuję, że ten sezon będzie kolejnym, w którym zawodnicy UKS Luks będą w stanie nie raz zaskoczyć i dzięki treningom poprawią swoje rezultaty życiowe.

Marta Sikora: – Mistrzostwa Dolnego Śląska na pewno będę wspominać jako dobre zawody. Mimo że były dla mnie wymagające ze względu na fizyczną kondycję i stałe przedłużanie się, to jestem z nich bardzo zadowolona. Najlepiej będę wspominała miksta oraz drużynę przez wsparcie ludzi z którymi strzelałam. Mimo przegranej w pierwszym przejściu indywidualnych pojedynków też jestem dumna ze swoich wyników. Już jestem ciekawa jak pójdzie mi następnym razem z doświadczeniami, które udało mi się zdobyć w ciągu tego weekendu.

Łukasz Łuniewski: – Pierwszy raz w życiu na zawodach łuczniczych zostałem multimedalistą, więc są powody do zadowolenia. Również pobity rekord życiowy i to z trzema zerami daje powody do optymistycznego patrzenia w przyszłość. Medale wywalczone w mikście i zespołowo pokazują, że stanowimy świetny klub, gdzie nie jednostka, a ekipa ma znaczenie. Niestety do beczki miodu, jaką są świetne wyniki moje i moich przyjaciół z klubu, pojawia się łyżka dziegciu w postaci organizacyjnego chaosu. Zawody trwające ponad dwanaście godzin są niezwykle wyczerpujące, co mocno odbiło się na zdrowiu. Pozostaje mieć nadzieję, że organizatorzy wyciągną wnioski i kolejne edycje czempionatu będą tylko lepsze.

Izabela Piasecka: – Zawsze nie mogę doczekać się mistrzostw Dolnego Śląska i tak też było w tym przypadku. Tym razem na hali, więc nawet szalona pogoda na dworze nie zdołała nas zniechęcić. Jestem zadowolona ze swojego strzelania i poziomu jaki trzymałam w wynikach. Najbardziej jednak cieszyły mnie zespołowe konkurencję. Dzięki kolegom i koleżankom z klubu, miksty i drużyny dały mi mega dużo radochy i zapału do dalszego treningu. Mimo że męczący, to był bardzo pozytywny weekend, zarówno sportowo, jak i towarzysko.

Aleksandra Szczerbuk: – Na zawody przyjechałam z neutralnym nastawieniem; cieszyłam się, że postrzelam w drużynie i w mikście. W kwalifikacjach moje nastawienie trochę się pogorszyło, nie byłam specjalnie zadowolona ze strzelonych serii. Myślę jednak, że może zbyt surowo się oceniałam, bo koniec końców znalazłam się na siódmym miejscu. Te dwadzieścia serii było dla mnie dobrą rozgrzewką, porządnie się rozstrzelałam. Do mikstów przystąpiłam na większym luzie, chociaż w pierwszym pojedynku strzelaliśmy z drugą parą zawodników z naszego klubu. Poprzeczka nie była nisko zawieszona. Najlepiej jednak czułam się podczas strzelania drużynowego. Dla mnie to zawsze najmniej stresu czy presji. To co czułam po zwycięstwie w półfinale to była czysta euforia. Nawet do głowy nie przyszłoby, że przejdziemy do finału. Sam finał też był dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem; wszystko było takie oficjalne. Bardzo wyjątkowe przeżycie. Co prawda przegrałyśmy w decydującym secie, ale samo to, że byłyśmy na równi z drużyną przeciwniczek, które miały o wiele dłuższy staż, jest według mnie sukcesem. Te zawody były dla mnie ekscytujące i rozwijające. Jedne z najlepszych startów pod względem wynikowym i emocjonalnym.

Aleksandra Kosik: – Halowe Mistrzostwa Dolnego Śląska były dla mnie najlepszym startem pod względem nastawienia i koncentracji. Był to dla mnie bardzo przyjemny czas, bez dużego stresu, który mi zazwyczaj towarzyszył. Nawet przy strzelanym przeze mnie drugi raz w życiu pojedynku z o wiele bardziej doświadczoną ode mnie zawodniczką. Po chwilowej przerwie od zawodów jest to dla mnie jak zastrzyk energii do dalszej pracy.

Czytaj też: I halowy turniej łuczniczy w Gminie Kąty Wrocławskie za nami!

Wszystkie informacje dotyczące klubu można znaleźć na facebookowym profilu: https://www.facebook.com/uksluks.

Dodatkowe materiały pojawiają się na Instagramie: https://www.instagram.com/uks_luks/. Zapraszamy również na stronę internetową: uksluks.pl