Scroll to top

Zawodnicy UKS Luks w miniony weekend rywalizowali w Warszawie w drugiej rundzie Pucharu Polski oraz I lidze łuczniczej. Zespół z Wrocławia wrócił do domu ze świetnymi rezultatami i umocnił się na fotelu lidera w drużynowej rywalizacji.

Indywidualna walka

W Warszawie UKS Luks wystawił czterech zawodników, którzy walczyli zarówno indywidualnie jak i w I lidze. Najlepiej spisał się Kasper Helbin, który kwalifikacje zakończył na dziewiątej pozycji i pewnie awansował do fazy pucharowej. W niej pokonał pierwszego rywala 6-0. W 1/8 finału trafił na olimpijczyka i powołanego do kadry na Igrzyska Europejskie Sławomira Napłoszka. W zaciętym pojedynku reprezentant Polski był lepszy 6-4, wygrywając ostatniego seta jednym punktem.

W dobrych nastrojach z Warszawy wrócił także Łukasz Łuniewski, który w kolejnym starcie pobił swoje rekordy życiowe. Najlepsze rezultaty na 70m, 2x70m i 4×70 metrów dały 39 miejsce w stawce. Stanislav Rumelets z rekordem życiowym na 4×70 metrów był 53, 21 w stawce juniorów. Marek Szczepaniak znalazł się tuż za młodszym kolegą na 55 miejscu.

Celem I liga

Indywidualne strzelania, a dokładniej trzecia i czwarta odległość, decydowały o wynikach pierwszej ligi. Tym razem UKS Luks musiał pogodzić się z drugim miejscem. Lepsi okazali się łucznicy z Żywca. Dobre wyniki sprawiły jednak, że zespół z Wrocławia umocnił się na prowadzeniu w I lidze!

Mówią po zawodach

Kasper Helbin: – Wietrzna aura na torach łuczniczych warszawskiego Drukarza nie pozwoliła na osiągnięcie bardzo wysokich wyników, jednak nie przeszkodziła zawodnikom UKS Luks w wywalczeniu drugiego miejsca w rozgrywkach drużynowych, a nawet w pobiciu rekordów życiowych naszych zawodników. Pomimo tego, że osobiście odczuwam niedosyt to mogę stwierdzić, że pewne założenia przedstartowe zostały zrealizowane. Stanęliśmy drużynowo na podium, nadal liczę się w walce o miejsce w finale Pucharu Polski, a drużyna UKS Luks w walce o przyszłoroczny awans do Ekstraklasy łuczniczej.

Łukasz Łuniewski: – Start w Warszawie był dla mnie jednym z najlepszych w życiu. Trzy rekordy życiowe pokazują, że idę dobrą łuczniczą drogą i wiem, na czym muszę się skoncentrować w przyszłości, by wyniki były jeszcze lepsze. Część z tych elementów nie wymaga dużego nakładu pracy, więc liczę, że już w kolejnym pucharze Polski uda się awansować do fazy pucharowej. Cieszy też fakt, że na razie nie jestem w szczytowej formie, która ma pojawić się dopiero za kilka miesięcy, a wyniki się poprawiają. To bardzo mobilizuje do dalszej pracy!